Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Bober

Babcia.
Siedzi na stołeczku. Przed nią góra bobowych strączków. Łuska je jeden po drugim. Codziennie, dopóki bób rośnie na polu. Czasami siadamy razem z nią i pomagamy. Bez przymusu, za to z przyjemnością.
Lubiłam tak siedzieć z Babcią i słuchać jej opowieści. O tym, jak była mała i jak w czasie wojny ciężko zachorowała. Jak chodziła do szkoły i książki miała przewiązane sznurkiem. Jak lubiła chodzić przez łąki do cioci Janki i jak moja prababcia przyjmowała w domu letników. Jak się gotuje bałabuny i że dziadek kiedyś pracował na kolei.
Bób jemy na obiad. I na kolację też. Mogłabym tak codziennie. Taki zwykły, ugotowany w osolonej wodzie. Na ciepło i zimno, ze skórką lub bez. Smakuje zawsze tak samo dobrze. Po co głowię się nad daniami dla rodziny, skoro zawsze najlepiej sprawdza się to, co najprostsze, sezonowe, świeże.
Szukam dzisiaj tego smaku. Na targach i w warzywniaku. Na polu za osiedlem i na nadmorskich stoiskach z gotowaną kukurydzą. Szukam w ziarnach zamkniętych szczelnie …

Najnowsze posty

O tym, czego na urlopie nie lubię. Plus kilka zdjęć znad morza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...