wychowanie przez czytanie


Książki są dla mnie naprawdę ważne i mocno wierzę w ich moc. Potrafią rozśmieszyć, poruszyć, zasmucić, pomóc rozwiązać problem. Staram się nauczyć tej miłości do książek Frania (na razie z dużym powodzeniem!), wyszukuję mu takie książki, które bawią i rozwijają, które mają piękne ilustracje. I takie, które mogą go czegoś nauczyć, oswoić lęki, wytłumaczyć problem w sposób dla niego zrozumiały. Wiem, że jest jeszcze trochę za mały na długie opowieści (jak w serii o Franklinie czy Tupciu Chrupciu), ale wystarczy skrócić historię lub opowiedzieć ją swoimi słowami, pokazując jednocześnie obrazki, aby przyciągnąć jego uwagę.




1. Seria o Franklinie 

Kiedy zbliżał się dzień narodzin Ignasia starałam się przygotować starszego synka na to wydarzenie. Opowiadałam mu o braciszku, mówiłam, co się zmieni, kupiłam też kilka książeczek na ten temat i czytaliśmy je przed snem. Nie wiem, na ile pomogły książeczki, a na ile to charakter Frania ale obce nam są wybuchy zazdrości, złość na nową sytuację czy na braciszka, nie zauważyłam żadnych zmian w zachowaniu Frania, jest bardzo czułym i kochanym starszym bratem :) Bałam się tej sytuacji, ale jak widać, niepotrzebnie. Uf ;)






2. Seria o Tupciu Chrupciu


Franio bardzo boi się lekarzy, panicznie wręcz. Histeryzuje na widok przychodni a w gabinecie nie da się zbadać :( Ledwo wystarczy mi siły, żeby utrzymać go wierzgającego i krzyczącego. Zawsze staram się spokojnie tłumaczyć, jak będzie wyglądała wizyta, ale to nic nie daje... Nie pomaga też zabawa w doktora w domu, badanie mamy, misia, Ignasia. Kiedy zobaczyłam w księgarni książeczkę "Tupcio Chrupcio. Idę do lekarza" od razu kupiłam, zaczęliśmy ją czytać jeszcze w samochodzie. Franiowi książeczka bardzo się podoba, czytaliśmy ją już wiele, wiele razy i za każdym razem Franio z dumą mówi, że już się nie boi lekarza. Mam nadzieję, że kiedy będziemy musieli odwiedzić przychodnię nadal nie będzie się bał. Bo skoro Tupcio pokonał swój lęk, to on też potrafi. Spróbujemy też na wizytę wziąć misia, którego lekarz przebada (jak u Tupcia), może nie będzie to dla pediatry problemem ;)
Nie wiem, jak będzie wyglądała pierwsza wizyta Frania u dentysty, ale przypuszczam, że może być ciężko, podobnie jak z wizytą u pediatry, dlatego profilaktycznie czytamy też książeczkę o Tupciu i dbaniu o zęby. Na razie Franio chętnie otwiera przy mnie buzię i pokazuje zęby a jeszcze chętniej udaje ryczącego lwa, jak główny bohater.

Mamy też opowieść o Tupciu Chrupciu i pieluszce, ale moje doświadczenia z tematem pieluszki opiszę w punkcie niżej.







3. Pieluszka, kupa, nocnik...


To nasza, jak do tej pory, największa porażka. Mamy kilka książeczek o tej tematyce, ale żadna nie przypadła nam do gustu (przede wszystkim mi). Niestety, mimo całej wiary w moc słowa pisanego, nic nie jest w stanie przekonać Frania do przejścia z pieluszki na kolejny lewel :( Książki ogląda chętnie, śmieje się z wpadek bohaterów, z kupy na podłodze czy z pieska, który spada z nocniczka, pokazuje Maxowi, gdzie się robi siku - tak, wiedzę teoretyczną ma pokaźną, gorzej z praktyką... Chyba po prostu musimy poczekać na odpowiedni czas a książeczki czytać tak po prostu, dla przyjemności...



Komentarze

  1. Mamy ten sam nocnikowy problem. Wydaje mi się, że żadne świętości nie przekonają Leonka do pożegnania pieluch. Bardzo mnie to frustruje, bo jak wiele udaje nam się wytłumaczyć i jak wiele udaje nam się osiągnąć, tak żadnymi opowieściami nie mogę przekonać Leosia do nocnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, nagadam się, Franio potakuje i biegnie do pokoju obok, chowa się do kąta albo za firankę i.....

      Usuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty