Ja ci dobrze radzę...

Jaką najgłupszą radę dotycząca macierzyństwa usłyszałyście?
 

Nie, nie chodzi mi o takie dobre rady cioci Wiesi w stylu "załóż mu czapeczkę, bo zachoruje na uszy" czy "płacze, bo pewnie jest głodny". Bo te może nie są głupie, jedynie irytujące i najczęściej mówione z troską, mimo że tego nie oczekujemy. 


Kiedyś, pewnie jeszcze zanim wyszłam za mąż i daleko mi było do wyobrażenia sobie, czym jest macierzyństwo rozmawiałam ze znajomą. Nie byłyśmy sobie specjalnie bliskie, czasami zamieniłyśmy kilka słów, ale nie o to chodzi. Rozmowa zeszła na temat dzieci. Ja, znając siebie, powiedziałam, że jak będę miała swoje dziecko to je zacałuję i chyba zjem z miłości. I usłyszałam coś, co mnie zszokowało tak bardzo, że pamiętam do dzisiaj. "Jeśli już będziesz miała dziecko i będziesz chciała je zjeść to... je zjedz..." Najpierw uznałam, tak jak pewnie ty, że to taki super żart, że zaraz będziemy się śmiać. Ale nie. Znajoma zaczęła mówić dalej. Że dziecko jest super tylko na początku, że potem jest coraz gorzej, że ona swoją córkę kocha, oczywiście, ale jej nie lubi. Że ją denerwuje itp. Ona mówiła serio! Szok szok szok. Nawet dzisiaj trudno mi to komentować. 
 
A co myślicie o radach dawanych przez osoby bezdzietne? Takich, o które nie prosicie? Czy denerwują was tak samo jak przysłowiowa czapeczka? Mnie trochę śmieszą, przypominają mi moje własne wcześniejsze wyobrażenie o macierzyństwie idealnym i o późniejszej zmianie poglądów ;-) Chyba nie zdarzyło mi się poradzić nikogo takiego w sprawie dzieci, pamiętam za to, że przyjaciółka radziła się mnie kiedyś odnośnie odstawienia syna od piersi. Co ja mogłam wtedy wiedzieć? Starałam się odpowiedzieć tak, jak wtedy wydawało mi się najrozsądniej ale dzisiaj pewnie radziłabym zrobić to inaczej. 

Co was najbardziej denerwuje? Co najgłupszego usłyszałyście na temat macierzyństwa?

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty