Ja mówię!



Kiedy urodzi się dziecko ciągle na coś czekamy: a to na pierwszy uśmiech, na przewroty z pleców na brzuszek, na pierwsze kroki, na słowo "mama". Od tego słowa do mówienia już krótka droga, potem tylko marzymy o ciszy, o pięciu minutach bez gadania i ciągłych pytań "cio to", "ciemu" itp :-) Oczywiście żartuję, ja mogę bez końca słuchać tego słodkiego głosiku, na razie nawet nie straszne mi ciągi pytań typu "czemu" [ciemu] i raczej mnie one bawią niż denerwują.

Etap dociekliwych pytań zaczął się jakiś tydzień temu a ja uczę się tak formułować odpowiedzi, żeby móc w miarę sensownie odpowiedzieć na kolejne pytanie. To trudne, w ogóle całe to nowe zainteresowanie światem pokazuje, jak wielkie mam braki w stanie wiedzy ogólnej. Większość moich odpowiedzi, po kilkunastu kolejnych pytaniach, kończy się czymś w stylu "bo takie są prawa fizyki" albo nawet "bo tak", choć wcześniej zarzekałam się, że nie zniżę się do takiej głupiej odpowiedzi ;). A tu pomysłów na dalsze rozwijanie tematu brak. Kiedy w ogóle nie odpowiem też nie jest dobrze, bo kiedy już wydaje mi się, że Franio zapomniał o co pytał to podchodzi blisko, żebym na pewno usłyszała i głośno woła " ciemu ciemu ciemu??" i nie daje za wygraną. Czasami, po kolejnej mojej bardzo mądrej odpowiedzi, następuje chwila ciszy, kiedy to powinnam usłyszeć "acha". A słyszę co? CIEMU? I tu powinna być opcja telefonu do przyjaciela. Albo chociaż "idź zapytaj taty", ale tata akurat w tym czasie zazwyczaj jest w pracy. 



Kiedy patrzę na synka, który uczy się mówić i właściwie codziennie zaskakuje mnie nowymi słowami i zwrotami widzę, jak pogmatwany jest ten nasz język... Dziecko myśli logicznie, prosto, a cała deklinacja, koniugacja, odmiana jest chyba po chińsku. No bo skoro jest pisak, wujek czy domek to normalne, że nie ma pisaka, wujeka i domeka. I taty Macieka też czasami nie ma. Wtedy trzeba wołać "tato Macieku!" ;) I na razie ciężko mi Frania tego oduczyć, a przykładowa wyliczanka to według niego "pałka zapałka dwa kijeki" :-D
Skoro idę z mamą, z tatą to wiadomo, że i z Ignasią. 
Skoro ludzie (a dokładniej ludziki) czytają to i pisają :-) 
No i kiedy proszę syna: "usiądź" to on oznajmia "Franio już usiądził". 
Logiczne? No wiadomo, że tak!



Ostatnio w samochodzie bombardował mnie pytaniami o wszystko, co widział wokół, a było tego sporo, bo jechaliśmy ponad dwie godziny. Mimo że musiałam się skupić na drodze to jakoś udało mi się wybrnąć z twarzą, rozłożył mnie za to płaczliwym wyznaniem, że "Franio boi się paciny". Długo nie mogłam dojść, co to takiego, zadawałam pytania poboczne aż udało mi się wyciągnąć z niego, że pacinę robi pająk ;-)

Przy usypianiu ostatnio musi być mama, a tata jest "niedobry", Franio taty w tym czasie nie lubi, co głośno oznajmia i woła mnie. Tatuś zwykle odpowiada "ale ja ciebie bardzo lubię", jednak Franio nie daje się przekonać i koniec końców i tak muszę przyjść ja i przytulić go do snu. Po którymś z takich wieczorów Franio mnie pyta:
- Ciemu tatuś lubi Frania?
- Bo jesteś jego synkiem.
- Ciemu?
- Bo jest twoim tatusiem.
- Ciemu?
- Bo dzięki niemu jesteś na świecie.
- Ciemu?
- Bo bardzo chciał mieć synka.
- Ciemu?
- Bo fajnie jest mieć synka.
- Ciemu?
Itp itd :-D

Słodkie, prawda? Ja staram się zapamiętywać te jego śmieszne błędy, powiedzonka, teksty, nagrywam je, dokumentuję, bo jak wszystko inne i to szybko przeminie i pójdzie w zapomnienie. Noszę w torebce notes, zapisuję notatki w telefonie, może uda się zachować je na pamiątkę i pokazać Franiowi jako dorosłemu facetowi :) . Bo ja, będąc dzieckiem, skasowałam kasetę z moimi nagraniami z przedszkola a pamiętam, że były takie śmieszne... I dzisiaj dużo bym dała, żeby usłyszeć siebie sprzed prawie 30 lat...

Komentarze

  1. Hahaha :) Uwielbiam Frania za te jego teksty :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty