książkowe hity #3

W naszej biblioteczce przybyło kilka nowych książek, dwie z nich już po pierwszych kilku zdaniach uzyskały status ulubionych. Zachwyciłam się nimi i ja i Franio, czytaliśmy je już kilka, jeśli nie kilkanaście razy i nadal nam się podobają :) Znacie je? Jeśli nie to szczerze polecam!



1. Proszę mnie przytulić

Ta książeczka jest rewelacyjna, była na naszej liście zakupów od dawna, ale, nie wiedzieć czemu, czekała w kolejce na lepsze czasy. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią się tulić albo potrzebują przyjemnej lektury na dobranoc. My lubimy i jedno i drugie :) Dzięki niej mamy dodatkową okazję na czułości, możemy też puścić wodze fantazji i wymyślać sobie, kogo byśmy chcieli przytulić.

Bohaterami książeczki są dwa bardzo sympatyczne niedźwiadki, tata i syn, którzy postanawiają się trochę poprzytulać. Bo według Taty Niedźwiedzia przytulanie to najlepszy sposób na udany dzień. Ale nie, nie przytulają się nawzajem, Niedźwiedzie postanawiają pójść na przechadzkę po lesie i przytulać wszystkie napotkane zwierzęta i w ten sposób przekazywać im dobre fluidy. Przytulają Bobra, Łosia, Wilka, który śledzi Czerwonego Kapturka, a nawet mają chęć przytulić Myśliwego :). Wszystkich wprawiają w zdumienie, ale najważniejsze, że humory dopisują i każdy, mimo początkowych oporów, daje się wyściskać.

Co ważne dla nas, rodziców to to, że niniejsza książka jest wpisana na listę Białych Kruków 2014 a więc po prostu trzeba ją mieć! A potem się mocno przytulić ;)



 




 

   


2. Elmer. Elmer i nieznajomy. Elmer i hipopotamy

"Elmera" kupiliśmy nad morzem, żeby czymś zabić nudę spowodowaną deszczem trwającym w nieskończoność. Akurat na chwilę się przejaśniło, szybko wyszliśmy na spacer i przy samej plaży trafiliśmy na budkę z super książkami w super cenach. Wybór był niesamowity (kilka półek z Martynką!!), trafiło właśnie na Elmera. Spodobał się nam do tego stopnia, że zaczęliśmy go przeglądać już w drodze do domu, przeczytaliśmy od deski do deski na ławce przed ośrodkiem, a dzisiaj znam go chyba na pamięć ;)

Bohaterem jest Elmer, kolorowy słoń, który chciałby być taki jak inne słonie - niczym nie wyróżniające się w stadzie, koloru słoniowego. Wydaje mu się, że jeśli będzie taki jak wszyscy to będzie szczęśliwszy i inni będą go bardziej lubili. Oczywiście na koniec okazuje się, jak wielkim atutem jest jego inność, rozpoznawalność, że słonie wcześniej nie śmiały się z niego ale śmiały się dlatego, że Elmer jest bardzo zabawny. I że same skrycie pragną być wyjątkowe.

Opowiadanie jest króciutkie, fajnie się czyta, przy okazji można dużo treści pokazywać na ilustracjach. Świetnie uczy rozpoznawania kolorów, można pobawić się w szukanie wśród stada słoni wysokich, grubych, starych, śpiących czy ziewających.

Po tak dobrym przyjęciu książki przez synka pokusiłam się o dwie kolejne części, ale jak to z kolejnymi częściami bywa, nie są już takie super ciekawe i raczej nie wpiszę ich na listę TOP10. Można je przeczytać, są to też dość przyjemne historie ale jest kilka zgrzytów w stosunku do pierwszej części, np. nagle okazuje się, że w stadzie Elmer nie jest już wyjątkowy, bo ma kuzyna w czarno-białą kratkę. Wydaje mi się, że "Elmer i tęcza" albo "Elmer i Róża" mogłyby być ciekawsze niż te części, które mamy w domu.








Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty