Intuicja

"Pamiętajcie tatusiowie, że matka i dziecko są połączeni bezprzewodowo. Jeśli ona mówi, że dziecku coś jest to nie analizujcie, jemu naprawdę coś jest".


To słowa naszego ratownika medycznego ze szkoły rodzenia. Pamiętam je tak dobrze, bo sama w to wierzę i czułam, że tak jest jeszcze długo przed ciążą.
No bo skoro mama nosi dziecko w brzuchu tyle miesięcy, a potem jest przy nim 24h/dobę, zna jego zachowanie, zwyczaje, zapach, potrafi rozróżnić przyczynę płaczu - to musi doskonale wiedzieć, że jej dziecku coś dolega. To tak jak pies przewodnik, który potrafi rozpoznać atak padaczki na chwilę przed jej wystąpieniem u chorego ;)

Ja wiem, że jestem panikarą i ciągle się boję, że mojemu dziecku coś jest, martwię się dosłownie o każdą drobnostkę. M. z kolei na ogół mnie uspokaja, studzi moje emocje, potrafi mnie doprowadzić do porządku, żebym nie zwariowała z nerwów. Chwała mu za to, bo bez niego pewnie dawno musiałabym przyjmować jakieś leki na uspokojenie a w przychodni uciekaliby na mój widok ;)


Ale są takie sytuacje, kiedy wiem, po prostu wiem, że mojemu dziecku coś jest. Mimo że nikt wokół nie widzi problemu, dziecko wygląda zdrowo, wesoło, dobrze je - czyli nic nienormalnego na pierwszy rzut oka się z  nim nie dzieje. I w takich momentach nikt mnie nie przekona, że powinnam odpuścić, nie czekam na nic tylko działam. Tak było podczas ostatniego wyjazdu do dziadków. Na własną rękę zrobiłam chłopakom badania, potwierdziło się, że młodszy ma infekcję, ale ponieważ szybko została rozpoznana i leki też już wzięte to mam nadzieję, że niedługo po wszystkim nie będzie śladu :) A gdybym poczekała dłużej, doszłaby pewnie gorączka i szpital tak łatwo by nas nie ominął.
Kilka dni później starszy wyglądał według mnie mizernie, oczy miał przygaszone, mimo że szalał jak zwykle. Od razu wiedziałam, że to kwestia jednego - dwóch dni, kiedy zawita do nas katar lub inna choroba. Tego też nikt nie widział, mimo że się starali i obserwowali Frania. No i moje obawy się potwierdziły a tydzień planowanego wypoczynku skończył się chorowaniem...


Ja wiem, że gdyby inni wiedzieli, że z dzieckiem faktycznie coś się dzieje to nie uspokajaliby mnie na siłę tylko wzięli się do działania. Nie można nikogo winić, bo nikt nie zna dziecka tak dobrze jak mama, nikt nie zauważy takich drobniutkich zmian w zachowaniu jak matka, nikt poza mamą nie zobaczy, że oczy błyszczą trochę mniej niż zwykle... Dlatego ufajcie swojej intuicji, wsłuchajcie się w siebie i jeśli czujecie, że z dzieckiem jest coś nie tak to szybko bierzcie sprawy w swoje ręce. Intuicja to nasz dar, trzeba nauczyć się z niej korzystać, uwierzyć w nią przede wszystkim.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty