nasze Bieszczady


Za nami kolejny wyjazd z dziećmi. Wyjazd, na którym siedzenie na pupie jest surowo zabronione. W związku z tym zobaczyliśmy chyba każdą dróżkę, każdą wioskę, każdą drewnianą cerkiew, każdy strumyk w Bieszczadach. Z listy miejsc obowiązkowych do obejrzenia odhaczyliśmy skansen w Sanoku, Solinę z zaporą i Polańczyk, studnię z widokiem na Tarnicę, tabliczkę "uwaga niedźwiedzie" czy nawet jeden ze szlaków pieszych.
Jesteśmy może trochę zmęczeni, ale taki wypoczynek właśnie lubimy.

No i kolejny raz potwierdzamy, że z dziećmi można podróżować. Wkurzają mnie komentarze typu "dzieciom najlepiej jest w domu" czy "ono i tak nic nie zapamięta". Tym bardziej, ze to złote rady osób, które całe życie siedzą w jednym miejscu, w związku z czym trudno mówić o ich własnym doświadczeniu. Dzieciom, jeśli jest wygodnie, niczego nie brakuje, mają rodziców obok - są szczęśliwe. I nieważne, w domu czy w Bieszczadach. Na urlopie rodzic jest wyluzowany, odpoczywa, ma czas dla dziecka, czego więc chcieć więcej? 

Poza tym dlaczego, nawet jeśli rodzic ma takiego świra na punkcie dziecka jak ja, nie może zrobić czegoś dla siebie? Dlaczego nie może pojechać na taki urlop, żeby sam mógł coś z niego zapamiętać? Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, wypoczynek jest dostosowany do jego możliwości to czemu nie pojechać? Wiem, że mojego starszaka najbardziej na urlopie interesowało zbieranie kamyczków z drogi a widoki miał gdzieś, ale według mojej oceny był szczęśliwy. Choćby dlatego, że mógł te kamyczki zbierać tak długo jak chciał a my mogliśmy napawać się w tym czasie górskim pejzażem. 

Można też łączyć przyjemności dużych i małych - dla nas takie były np. rejs statkiem po Solinie czy przejażdżka kolejką wąskotorową. Na próbę wybraliśmy się też na najkrótszy szlak, ale zmęczyliśmy się okrutnie i nie powtórzyliśmy tego więcej - Ignaś w chuście, Franio u taty na barana, choć dźwigaliśmy ciężar słodki to jednak nadal ciężar. Na wspólne trasy piesze poczekamy kilka lat. 

Lubię spotykać na wyjeździe ciekawych ludzi. Wspólne rozmowy o ich podróżach, o planach, o życiu bardzo mnie inspirują. Zwykle są to ludzie z pasją, którzy, tak jak my, lubią poznawać nowe. Po każdym kolejnym wyjeździe w mojej głowie rodzą się dziesiątki nowych pomysłów. I zwykle jestem tak naładowana energią, że część z nich udaje mi się zrealizować.

I wiecie, co jeszcze lubię w podróżach? Lubię wracać do domu :-) Lubię zapach mojego mieszkania, lubię moją kanapę, wannę, widok z okna ;-) Też tak macie? ;-)

Spójrzcie na moje zdjęcia, może Was zainspirują do, choćby krótkiego, wyjazdu :-)









































 









Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty