Basen z niemowlakiem

Chcielibyście zabrać malucha na basen? Na pewno przeszło Wam to przez myśl, ale grono babć, cioć i znajomych zaraz zacznie opowiadać, jakie to straszne, że tyle bakterii, że woda chlorowana, że uszy trzeba dziecku zamoczyć, że jak zimno na dworze to od razu dziecko po basenie zachoruje... I w ogóle lepiej zaczekać, aż dziecko będzie starsze itp. Ja też to słyszałam, nawet od naszego pediatry (co więcej, nie chciał nam dać zaświadczenia, że Franio jest zdrowy! Na szczęście zmieniliśmy przychodnię i drugi lekarz przyklasnął temu pomysłowi). I tak, od ponad dwóch lat basen to dla nas coniedzielny rytuał.




Basen to mnóstwo korzyści dla dziecka, chociażby takich jak:
1. Wzmacnianie mięśni.
2. Rozwijanie koordynacji oddechowo-ruchowej
3. Sposób na zahartowanie i wzmocnienie organizmu.
3. Wspaniała zabawa.
4. Wspólne spędzanie czasu z rodzicami.
5. Oswajanie się z wodą.
6. Wspomaganie rozwoju emocjonalnego dziecka.



Skoro już to wiesz i zdecydujesz się zabrać dziecko na basen to przeczytaj kilka moich rad na ten temat.

1. Wybierz się do pediatry. Na zajęcia zorganizowane zwykle trzeba donieść zaświadczenie, że dziecko jest zdrowe. Jeśli natomiast chcesz pójść na basen we własnym zakresie lepiej się upewnić, że wszystko jest w porządku.


2. Wybierz basen przystosowany do małych dzieci, tzn sprawdź, czy woda jest podgrzewana, czy w szatni są przewijaki. Na początek wybierz czas, kiedy na basenie jest mało ludzi, wtedy dziecku łatwiej się będzie przystosować. Nasze zajęcia odbywają się w samo południe, kiedy na basenie jest tłum, jest bardzo głośno - to wszystko wpływa na to, że Ignaś wolno się przyzwyczaja i nie podoba mu się to wszystko. Wiem jednak, że za każdym razem jest lepiej i za jakiś czas minie.
Nasz basen podgrzewa wodę tylko w niedzielę, kiedy są prowadzone zajęcia, w inne dni woda jest zimna. Ale według mnie temperatura po ogrzaniu i tak nie jest zbyt wysoka, dlatego Franiowi kupiliśmy piankę (wcześniej się trząsł z zimna i miał sine usta, co jednak nie przeszkadzało mu w baraszkowaniu w wodzie). Teraz w tej piance pływa Ignaś.


3. Nie oczekuj, że dziecko od razu będzie zachwycone nową rozrywką. Zwłaszcza jeśli jest malutkie, na co dzień przebywające w ciszy i spokoju. To trudne doświadczenie, ale warte cierpliwości. Franio kiedy zaczynał miał 3 miesiące. Pierwszy pobyt nie był zbyt udany, na drugim i trzecim miał minę, jakby w ogóle go to wszystko nie interesowało a na kolejnych uśmiech coraz częściej się pojawiał na buzi. Teraz, jako 2,5 letni chłopiec aż skacze z radości na wieść, że dzisiaj niedziela i idziemy pływać :)
Moja rada - możecie wziąć z domu swoją zabawkę odpowiednią do zamoczenia w wodzie. My swoich co prawda nie zabieramy, bo w trakcie zajęć mamy do dyspozycji całą gamę, ale kiedy Ignaś dostanie do rączki kolorowego zwierzaka to od razu pojawia się uśmiech :)


4. Pierwszy pobyt na basenie to powinno być jedynie oswajanie (niektórzy radzą nawet, żeby przyjść na chwilę, posiedzieć, bez zanurzania, ale ja tego nie praktykowałam.). Na pewno nie powinien trwać dłużej niż pół godziny.



5. Kup pieluszki do pływania. My korzystamy zamiennie z tych z Babydream z Rossman'a i Dady z Biedronki, są jeszcze Huggies, ale nie mam doświadczenia w ich używaniu. Z założenia pieluszka ta ma utrzymać w środku kupę, nie siku. Nie zdziwcie się więc, jeśli przed wejściem do basenu będziecie trzymali dziecko i coś Wam pocieknie po rękach ;)


6. Co spakować do torby? Oczywiście ręcznik (najlepiej z kapturkiem), pieluszki do pływania, normalne pieluszki, ubranie na zmianę, gdyby coś nam spadło na podłogę i się zamoczyło (u nas wystarczyło, że raz nie wzięliśmy nic na zmianę i Franio, po awarii pieluszkowej, wracał w zimie bez spodni), żel do kąpieli (najlepiej z pompką, łatwiej użyć). Ja zabieram jeszcze zapasowe smoczki, zapasowy ręcznik, krem do ciała i buzi (choć właściwie go nie używam), waciki do wytarcia uszu.Kiedy Franio umiał już stać kupiliśmy mu crocsy.
Najlepiej, jeśli torba będzie nieprzemakalna - nie raz trzeba ją postawić na mokrej podłodze.


7. Organizacja na miejscu. Jeśli idziecie we dwoje i korzystacie z rodzinnej szatni jest o wiele łatwiej - jeden z rodziców zajmuje się dzieckiem, drugi się przebiera. Jeśli jednak korzystacie z osobnych szatni to w takiej sytuacji najlepiej zabrać ze sobą do szatni nosidełko, bardzo ułatwi to przebieranie się. U nas na przykład dziecko można wnieść na basen w nosidełku i zostawić je tuż przy brzegu. To rozwiązanie bardzo mi się podoba, bo szatnia damska jest dokładnie w przeciwległym rogu basenu i czuję się bezpieczniej niosąc Ignasia w foteliku (jak to na basenie, bywa ślisko i o wywrotkę nie trudno). Fotelik wyścielam dodatkowym ręcznikiem, żeby materiał nie przemókł w razie czego.
W wakacje przeorganizowano u nas szatnię rodzinną i zamiast kilku przewijaków wstawiono dodatkowe szafki, a przewijak został jeden. Jeden na kilkunastu maluchów... Żal, wielki żal, skoro z roku na rok przybywa małych kursantów. Dlatego od września postanowiliśmy korzystać z szatni oddzielnie, jest tam więcej miejsca.



8. Już w wodzie. Pierwszy raz zanurzajcie się powoli. Cały czas mówcie do dziecka, przytulajcie, całujcie. Starajcie się nie wynurzać na dłuższy czas, żeby dziecko nie zmarzło. Jeśli chcecie spędzić ten czas aktywnie poszukajcie w sieci filmików z przykładowymi zabawami, odpowiednimi do wieku. Weźcie kolorową zabawkę. U nas na razie konieczny jest smoczek i zawsze mamy go ze sobą.


9.  Po wyjściu z basenu koniecznie trzeba zmyć z siebie chlor. Kiedy korzystaliśmy z przebieralni razem jedno z nas stało pod prysznicem i trzymało dziecko, drugie je myło i spłukiwało. Teraz mam trochę trudniej, ale nie jest to niewykonalne. Biorę małego na ręce pleckami do siebie, nabieram płynu do mycia, mydlę i spłukuję. Jakoś dajemy radę. Nie wyobrażam sobie nie zmyć chloru z siebie, a co dopiero ze skóry dziecka. A w 90 % przypadków obserwuję, że rodzice po wyjściu z basenu dziecko tylko wycierają i ubierają...
Jeśli potrzebujecie to dziecko po umyciu trzeba nakremować. Nasi chłopcy nie mieli problemów ze skórą i praktycznie nigdy po basenie (ani w domu po kąpieli) nie używałam profilaktycznie żadnych kremów. To też świadczy o tym, że chlor nie ma wcale tak zgubnego wpływu na skórę dziecka.
O dokładnym wysuszeniu się i wytarciu uszu chyba nie muszę wspominać? ;)


10. Dziecko po basenie karmimy. To punkt obowiązkowy ;)




11. Katar a basen. Przyznam się, że kiedy Franio ma katar to nie rezygnujemy z basenu. Oczywiście jeśli jest to tylko katar a nie towarzyszące mu zapalenie uszu itp ;) Nigdy nie zauważyłam, żeby po basenie katar się pogorszył, raczej obserwuję poprawę :)
Nie wiem czemu niektórzy myślą, że basen w zimnej porze roku jest powodem przeziębień? Przecież nie wychodzimy na zewnątrz mokrzy czy zgrzani. Zanim się ubierzemy, wysuszymy włosy, ubierzemy do wyjścia mija dużo czasu i można dokładnie odtajać.


Mam nadzieję, że ten długi wpis Was nie zniechęcił a przeciwnie, zachęcił do wyjścia na basen. To tylko wydaje się tak skomplikowane, w rzeczywistości to wielka frajda!















Komentarze

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty