Jest ich dwóch

Masz w domu małe dziecko - roczne, dwu czy trzyletnie, może i starsze. Jest dla ciebie najsłodsze, najukochańsze, krew z krwi, Twój maluszek. Co wieczór z tkliwością spoglądasz na malutkie stópki wystające spod kołdry, na dzień dobry całujesz nosek, patrzysz w te kochane oczęta. Mały człowiek, który dopiero uczy się życia i ma prawo popełniać wiele błędów. Pewnego dnia jedziesz do szpitala urodzić kolejne dziecko. Tam początkowo nie możesz się napatrzeć na dziecko, ten szkrabek, ta drobinka jest już z Tobą, całujesz maleńkie paluszki, obejmujesz dłonią główkę, przykładasz stópki do swojej dłoni. Oswajasz się z nowym małym człowiekiem. Teraz masz ich już dwóch.

Z wielką radością czekasz na powrót do domu, nie możesz się doczekać, aż mocno przytulisz starszaka. Tęskniłaś tak bardzo... Wchodzisz do domu i ... wita Cię wielki, dorosły człowiek. Podbiega do ciebie, wyciąga rączki, które kilka dni temu wydawały się takie malutkie i nie możesz uwierzyć, że są takie... duże. Oczy, które na Ciebie patrzą są ogromne. Twój starszak przy noworodku już wcale nie jest maluszkiem. Nagle dostrzegasz, jaki jest dojrzały, ile potrafi. W Twoich oczach w ciągu kilku dni wydoroślał. Jak to możliwe?

Kiedy w domu pojawia się noworodek automatycznie zaczynamy traktować starsze dziecko dużo poważniej. Ale przecież to, że Franio jest starszym bratem nie oznacza, że mogę nagle od niego więcej wymagać czy oczekiwać, że będzie bardziej dojrzały niż przeciętny dwulatek. Tym bardziej, że on w tej nowej i trudnej sytuacji potrzebuje nas, rodziców i naszego wsparcia, bardziej niż zwykle. Może dla przyciągnięcia naszej uwagi zacznie się zachowywać bardziej dziecinnie, będzie udawał dzidziusia, będzie chciał ssać smoka, będzie gugał czy kopał nogami w powietrzu. Pozwólmy mu na to. Na wymaganie przyjdzie czas.

Codziennie łapię się na tym, że oczekuję od Frania zbyt wiele. Zdarza mi się, że oczekuję, że będzie cicho, kiedy młodszy brat zasypia a już w ogóle, że o ciszy będzie pamiętał przez całą drzemkę młodszego. Że nie będzie rozrzucał po dywanie drobnych zabawek, które Ignaś może wziąć do buzi. I codziennie z tym walczę karcąc się w myślach. Bo przecież bardzo mnie cieszy, że mam w domu dwóch małych chłopców.


















Komentarze

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty