Niechciani lokatorzy

W naszym domu pojawili się nowi domownicy. Nie jeden, o nie, ich jest całe mnóstwo. Pojawili się znienacka, zasiedlili naszą przestrzeń, nie mają zamiaru się wyprowadzić. I codziennie przybywają nowi... Niedługo zabraknie miejsca, nasze mieszkanie nie jest przecież duże...

Do wczoraj były tylko Duchy. Wszędzie, a już na pewno w ciemnym pokoju. W odbiciu w szycie. Za oknem. Wczoraj pojawił się Potwór. Tak, tak, okropny Potwór, który robi TAKIE miny i straszy "Uuuuuuuuuuuu". Ale przecież Franio się ich wcale nie boi, co to to nie. A na pewno przestaje się bać zupełnie, kiedy mama zapali światło w pokoju. Jest przecież dzielny i odważny :)

I pewnie te malunki na ścianie to tajemne zaklęcia mające chronić od złych stworzeń frankową przestrzeń... Eh...


Komentarze

  1. Potwory lubimy, bo one lubią matematykę (bajka "Potworek Matma i jego drużyna"). U nas straszą za to roboty - wczoraj namalowaliśmy na kartce czerwonego z niebieskimi nogami i okazało się, że wcale nie jest taki straszny... Już myślałam, że znalazłam patent na to, ale zadziałało tylko do czasu, gdy nie pojawił się następny ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      malowanie to świetny pomysł, jutro wypróbujemy!

      a z potworami to jest tak, że one są i już, nawet jak rodzic mówi, że ich nie ma. ;)

      Usuń
  2. Ale arcydziela! Niech chronia Frania jak najlepiej! ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty