Gadżety dla dzieci #4

Dawno nie było tu nic o gadżetach, więc bez zbędnego gadania zobaczcie, co ostatnio mnie zachwyciło:

1. Pas do noszenia fotelika samochodowego Cocobelt

Dlaczego kilka miesięcy temu nie było tego w sklepach? Taki pas to ratunek dla wielu mam, które muszą często dźwigać nosidełko, a do wygodnych ono nie należy. Droga z domu do samochodu, z samochodu do sklepu/przedszkola/babci/kina/przychodni/na basen, potem powrót. Siniaki na moich przedramionach mówią same za siebie. Nosidełka są super, ale nie do noszenia. Tam, gdzie mogę, biorę też stelaż od wózka, ale czasami niestety trzeba to nosidełko ponieść siłą własnych rąk. Czy nie łatwiej byłoby zapiąć pas na pałąku, zawiesić go na ramieniu i (asekurując za pałąk) iść? A nie toczyć się obijając sobie uda i gniotąc przedramię? Na pewno każda mama, która często jeździ samochodem z niemowlakiem mnie zrozumie.
PS - pisałam kiedyś o miękkiej gąbce ułatwiającej noszenie nosidełka - ten pas to jest poziom ekspert. Można go kupić np. TU. Gdyby nie to, że już rozglądamy się za kolejnym fotelikiem i pewnie lada dzień go kupimy to ten pas już byłby u mnie ;)




2. Klamerki do przypięcia rękawiczek / kocyka / zabawki ToGo z Lullalove

Ile razy Wasze dziecko zgubiło rękawiczkę (bo przecież te dla starszaków już nie mają sznurka do przeplatania przez rękawy kurtki)? Albo gdzieś upadła, trzeba było jej szukać, zabrudziła się, a małe rączki już zmarznięte, bo trzeba było już teraz ulepić kulkę ze śniegu? Ile razy maluch skopywał kocyk, który spadał wprost pod koła wózka? Albo próbowaliście zawiesić na budce wózka pieluszkę, żeby osłonić dziecko od słońca, a ona uciekła na wietrze? Ja mnóstwo. Dlatego kiedy tylko zobaczyłam te klamerki od razu znalazłam dla nich mnóstwo zastosowań i jak do tej pory jestem z nich bardzo zadowolona.

Można je kupić np. TU



 



3. Aspirator do czyszczenia noska, podłączany do odkurzacza

Długo wzbraniałam się przed tym diabelskim urządzeniem wysysającym dzieciom mózgi bo uważałam, że używają go jedynie rodzice o skłonnościach sadystycznych. Aż do czasu, kiedy zachorowali mi obaj chłopcy a ja, korzystając z popularnej fridy myślałam, że zaraz oczy wyjdą mi z orbit. A kataru i tak im nie wyciągnę. Co więcej, jak zwykle zaraz sama zarażę się tym paskudnym choróbskiem. Następnego dnia, zdesperowana, wróciłam z apteki z tym oto urządzeniem i z pewną taką niepewnością podłączyłam je do odkurzacza. Spodziewałam się niezłego ciągu, ale nie, katarek działa bardzo delikatnie, pewnie nie mocniej niż typowy aspirator "ustny". Testowaliśmy najpierw na sobie ;) Jego zaletą jest to, że działa jednostajnie, nie musi robić przerw na wdech-wydech, nie męczy się i dzięki temu jest tak skuteczny. Franek mówi, że łaskocze ;)
Jedynym minusem jest fakt, że w czasie choroby chłopaków odkurzacz staje się stałym elementem ozdobnym pokoju ;)
Katarek kupicie w aptece.



4. Na spacerze z dwójką dzieci - platforma do wózka, trzecia ręka, szelki

Platformę z Buggy Board od Lascal testujemy już prawie rok, zaczęliśmy tuż przed narodzinami Ignasia. Chcieliśmy, żeby Franek oswoił się z tym i polubił taki sposób spacerowania. Po tym długim czasie mogę śmiało powiedzieć, że platforma to idealna rzecz dla rodziców dwójki dzieci, kiedy chce się dłużej pospacerować, a małe nóżki mogą się zmęczyć albo kiedy chcemy dotrzeć w jakieś miejsce bez oglądania po drodze każdego kamyczka czy kwiatka. Pozwala się sprawnie przemieszczać, czasami służy za siedzenie czy podstawkę pod torbę z zakupami. Do obejrzenia TU.
My kupiliśmy używaną na olx, poszukajcie u siebie, na pewno ktoś z okolicy sprzedaje.






"Trzecia ręka" to wynalazek od SkipHop dla starszych dzieci spacerujących obok wózka. Franio nie lubi trzymać się wózka, bo marznie mu rączka, dlatego zwróciłam uwagę na tą zabawną sówkę. Dla nas to zabawny dodatek spacerowy. Jeśli chcecie, żeby dziecko szło grzecznie obok wózka to ten gadżet może w tym pomóc ;)
Do kupienia np. TU



Szelki. Jeszcze przed porodem martwiłam się, jak poradzę sobie sama z dwójką dzieci na spacerze czy w sklepie. Franek wtedy lubił uciekać, ja nie mogłam jeszcze za bardzo za nim ganiać. Koleżanka poradziła mi, żebym miała pod ręką szelki bezpieczeństwa. Słyszałam o nich różne opinie, w większości złe (bo jak można uwiązać dziecko?!) ale mój lęk i próba ogarnięcia nowej rzeczywistości zwyciężyły i je kupiłam. Nie użyłam ich ani razu, ale te szelki, leżące na dnie torby zawsze dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Że w razie czego je wyciągnę, przypnę starszego do wózka i nie zwariuję. Kupiłam je używane, za koszty przesyłki, a nowa rzeczywistość nie okazała się taka straszna.
Do kupienia np. TU
A jeśli szukacie podobnego rozwiązania, a same szelki nie bardzo Was przekonują pomyślcie o plecaczku ze smyczą, np. takim.





5. Lusterko do samochodu Benbat

Jeśli wozicie maluszka na tylnej kanapie samochodu przyda Wam się lusterko do obserwacji dziecka. To taki fajny gadżet, który pozwalał mi patrzeć na synka bez odwracania się - wystarczy przymocować lusterko do zagłówka, ustawić je tak, żeby odbijało się w lusterku wstecznym i gotowe. Byłam spokojniejsza, kiedy widziałam, czy śpi, czy się rozgląda. Oczywiście można ograniczyć się do zwykłego lustra, ale można też zaszaleć i kupić, coś, co nie tylko pozwoli obserwować dziecko, ale też będzie to dziecko zabawiało. To lusterko świeci i gra (ma 4 melodyjki i 4 dźwięki). I jest sterowane pilotem :)

Można kupić np. TU





Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty