Mieć determinację dziecka

Podobno w pierwszym roku życia mały człowiek uczy się najwięcej i najszybciej. Z kwilącego, bezbronnego noworodka staje się pewnie stojącym na dwóch nogach a często i biegającym, mającym już w większym stopniu ukształtowany charakter, dzieckiem. Uczy się z dnia na dzień, właściwie z godziny na godzinę i nieustannie nas to zaskakuje, prawda? Przecież wczoraj jeszcze nie umiał się obrócić z plecków na brzuszek, a dzisiaj już potrafi w ten sposób przemieszczać się po pokoju!

Kolejny raz obserwuję, z jak dużym zacięciem to się odbywa. Kiedy mój syn uczył się stawać na czworakach to robił to non stop, bez przerwy i dotąd, aż się nauczył. Nie mógł zasnąć, bo szkoda mu było czasu, ciągle podnosił się i próbował jeszcze i jeszcze. Bujał się na kolanach nawet przez sen, z zamkniętymi oczami. To samo z pełzaniem, raczkowaniem. Ze stawaniem... Nieważne, że w ciągu godziny zaliczał kilka bolesnych upadków, że w ciągu dnia tych upadków nie można było zliczyć, nieważne, że głowa posiniaczona, bo dziwnym trafem przy wywrotce trafiała na klocek czy inną zabawkę. Nieważne, że na pierwszy rzut oka stabilna podpora odjeżdżała i młody zaliczał kolejną glebę, tym razem obijając czoło. Przy usypianiu on wstaje, ja go kładę, on wstaje, ja kładę i tak dziesiątki, jeśli nie setki razy. Zasypia, ale ostatni raz, już w półśnie wstaje, ostatnia próba na koniec dnia. Jutro będzie znowu trenował. Do skutku.

Dziecko się nie zniechęca. Wie, że nauka jest żmudna i bolesna. I kiedy już osiągnie cel, poczuje się pewnie na kolanach czy na dwóch nóżkach to nie spoczywa na laurach. Od razu bierze się za doskonalenie kolejnych umiejętności.

Dlaczego więc dorośli tak nie potrafią? Po kilku upadkach poddają się, rezygnują, bo coś jest nie do przejścia, zbyt trudne, zbyt bolesne? Ile razy Wy musielibyście obić sobie głowę, żeby odpuścić?

I tak sobie myślę, że tego dzieciom zazdroszczę.



Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty