Najlepsze, co mogłam dać moim dzieciom

Kilka scenek z naszego życia :

Siedzimy wszyscy przy obiedzie. Franek nagle wstaje od stołu i wychodzi z kuchni. Oboje z M. mówimy, że ma wrócić, że nie wstajemy od stołu, dopóki nie zjemy. Denerwujemy się. Za chwilę wraca, a ja już się zbieram do wygłoszenia kazania kiedy Franek mówi: "Mamo, poszedłem po chusteczkę, żeby wytrzeć Igasiowi nosek". Podchodzi do brata, delikatnie przeciera niewidzialny katarek i wraca do obiadu. Nie mam serca zwracać mu uwagi....


Franio śpi. Drzemka w dzień potrafi trwać i 3 godziny, więc jest to cała wieczność dla Ignasia. Kiedy tylko może ucieka w te pędy do pokoju, w którym śpi brat. Ale nie po to, żeby tam wyciągać zabawki czy sprzątać w komodzie. Kieruje się od razu do łóżka Frania, staje obok niego i dotyka buzi brata... A kiedy w końcu Franek się budzi Ignaś śmieje się w głos. Reakcją na ten śmiech jest... śmiech starszego brata.


"Igasiu, chodź do mnie". "Igaaaś, choooodź do basenu / domku". "Igaś, no chodź pobaw się ze mną". Najczęściej Ignaś idzie. Tak, bawią się już razem, znaleźli nić porozumienia. Franek wie, że Ignaś najbardziej lubi zaglądać do niego przez okienko w domu. Razem siedzą w basenie z piłkami. Tańczą. Potrafią się tak zająć zabawą na coraz dłuższe momenty. Wspaniałe :)


_______________________________

Już wiem, że jest jedna rzecz, taka najlepsza, którą mogłam dać moim chłopakom. Dałam im życie, dałam miłość, daję siebie, swój czas, swoją wiedzę. Ale ja kiedyś się zestarzeję, mnie kiedyś zabraknie, a oni będą mieli siebie.



Tak, po roku bycia podwójną mamą z całą pewnością mogę powiedzieć, że najlepsze, co mogłam dać Franiowi i Ignasiowi to brat. To ich relacja, więź, w późniejszym okresie, mam nadzieję, przyjaźń. Kiedy widzę ich razem, kiedy jeden cieszy się na widok drugiego, kiedy Franio przytula Ignasia, wyciera mu nosek, uspokaja, kiedy Ignaś próbuje całować i przytulać się do Frania to jestem w tym momencie pewna, że nic lepszego nie mogło im się przytrafić jak oni sami.



Kiedy obserwuję inne rodzeństwa to widzę, że mimo częstych sporów, zazdrości, ta wzajemna miłość i przywiązanie codziennie nabiera mocy. Starszy broni młodszego, opiekuje się nim, młodszy naśladuje starszego, jest jak cień, chce być taki, jak brat czy siostra. Denerwują się wzajemnie, kłócą, ale też uczą, jak żyć obok siebie, szanować się, akceptować. Kiedyś słyszałam od doświadczonych mam, że nikt tak nie rozśmieszy młodszego dziecka jak starsze. Fakt. Wystarczy, że Franek mrugnie albo podskoczy, a u młodszego wywołuje to salwy śmiechu. Ja go nigdy tak nie rozśmieszyłam, mimo wysiłków i robienia z siebie błazna :)



 

Sama mam starszego brata i choć najlepszy kontakt złapaliśmy dopiero wtedy, kiedy poszłam na studia i przestaliśmy razem mieszkać to pamiętam, że w dzieciństwie zawsze był gotów mnie obronić (pamiętasz Klaudię, która była dla mnie niemiła i jak ją z kolegami pogoniłeś? :) ), zawsze mi imponował, lubiłam muzykę, jakiej słuchał, uwielbiałam jego rysunki i byłam najszczęśliwsza, gdy oddał mi swój sweter. Ja dla niego pewnie byłam w tym okresie przede wszystkim męczącą, skarżącą mamie gówniarą ;) Dzisiaj wiem, że mogę na niego liczyć i mam nadzieję, że on tak samo myśli o mnie. Jest kimś bardzo, bardzo ważnym. Dzieli nas 6 lat, to dużo, dlatego przez całe dzieciństwo trudno nam było złapać wspólny język. Mając takie doświadczenia wiedziałam, że między moimi dziećmi powinna być jak najmniejsza różnica wieku.


Pamiętam opowieść koleżanki, którą córka, już nastoletnia, usilnie namawiała na kolejne dziecko. Jej argumenty były bardzo silne - "ja jestem jedynaczką, ty i tata też nie macie rodzeństwa, kiedyś zostanę zupełnie sama na świecie". I dzisiaj ma brata, 16 lat młodszego. Cudowna sprawa :) Dlatego droga mamo, jeśli zastanawiasz się nad drugim czy kolejnym dzieckiem - warto!


Komentarze

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty