Mustang i kilka książek o tematyce orientalnej

Życie matki dwójki dzieci nie jest łatwe. Życie matki mieszkającej na prowincji też nie. (Bo czy w ogóle życie jest łatwe? ;) ) Mogę zamówić do domu zakupy z delikatesów, mogę we własnej kuchni zjeść sushi z dobrej restauracji, mogę ściągnąć na czytnik najnowsze powieści i czytać w wolnej chwili ale niestety nigdy żaden film oglądany na komputerze nie będzie równał się seansowi w kinie. Kiedyś (czytaj: przed erą dzieci) chodziłam do kina bardzo często, dlatego teraz brakuje mi tego tak bardzo. Zdarza nam się wyjść z M. do kina w najbliższym centrum handlowym, ale zwykle nie grają tam nic poza najnowszymi amerykańskimi produkcjami. A ja jednak wolę takie mniej znane, niszowe kino, z różnych zakątków świata. Jakiś czas temu przeżywałam też fascynację kulturą muzułmańską, zwłaszcza w odniesieniu do sytuacji kobiet. Czytałam na ten temat wszystko, co wpadło mi w ręce, nawet przez chwilę pojawiła się myśl o studiach na arabistyce ;)

Ale do czego zmierzam... Słyszeliście o filmie "Mustang"? Na pewno, bo ostatnio dużo się o nim mówiło i pisało, był nominowany m.in. do Oskara, Złotego Globu jako film nieanglojęzyczny. Nagród otrzymał wiele. Ale nawet te nagrody nie miały dla mnie znaczenia, bo od początku wiedziałam, że muszę ten film zobaczyć. Muszę i koniec kropka. Muszę, bo się uduszę, choćby wiązało się to z wyjazdem do Warszawy. Potrzebuję tego, chcę usiąść sobie spokojnie w kinie i chłonąć. I się wzruszyć. I przeżywać. Nie, nie oglądać na komputerze, w nocy, z zamykającymi się ze zmęczenia oczami, nie na szybko podczas drzemki chłopaków, z pauzą co kilkanaście minut. Taki film wymaga kinowej oprawy. Ten film porusza. Po kilku dniach nadal o nim myślę i analizuję. To jest właśnie dobry film, taki, o którym nie zapominam zaraz po wyjściu z kina. Który jednocześnie smuci, raduje, zachwyca. Cieszy oko i serce.

O czym jest? W skrócie o sytuacji kobiet w Turcji, choć pewnie można przyjąć,  że dotyczy to i innych rejonów świata. Pięć sióstr bawi się, korzysta z uroków dzieciństwa i wczesnej młodości, śmieje się szczerze, myśli, że świat stoi przed nimi otworem. A w ciągu jednej chwili zmienia się wszystko. Wolność zostaje im odebrana, aby więcej nie przyniosły hańby rodzinie swoim niestosownym (choć niewinnym) zachowaniem. Stają się więźniarkami we własnym domu, tracą przyjaciół, nie chodzą do szkoły. Ale mają siebie. Jak sobie poradzą z tą sytuacją? Czy przestaną marzyć, próbować uciekać, żyć inaczej? Czy podporządkują się nakazom babci i wujka? Nie będę zdradzała, najlepiej zobaczyć film na własne oczy. Niech ten zwiastun Was zachęci:





A jeśli po obejrzeniu filmu czujecie niedosyt, rozbudzi się w Was zainteresowanie tą obcą kulturą spójrzcie, po jakie książki możecie sięgnąć. Przygotowałam dla Was moje TOP 4 książek o kulturze muzułmańskiej (nieco innej od tureckiej, bardziej restrykcyjnej, surowej, ale przez to ciekawszej):



Numer 1. Od tej książki zaczęła się fascynacja orientem. To historia dwóch kobiet pochodzących z różnych środowisk, które, wydawałoby się, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Nic, poza mężem. Poza tym samym tyranem i oprawcą. Wspólna tragedia bardzo zbliża do siebie kobiety, rodzi się przyjaźń, i choć trudna, to jednak mocna. Książkę możecie kupić np. TUTAJ. Zobaczcie, jakie wspaniałe komentarze czytelników znalazłam na portalu Lubimyczytać.pl:

"WSTRZĄSAJĄCA I TAKA PIĘKNA!!!!!Pochłania bez reszty, ukazuje czytelnikowi mnogość kontrastujących ze sobą uczuć. Prowadzi od dziecięcej ufności, przez rozczarowanie, miłość,cierpienie.
Fizyczne razy bohaterek czułam na swojej skórze. Były chwile, gdy budziły się we mnie najgorsze uczucia wobec oprawcy Mariam i Lajli.
I ta przyjaźń....
Och! Długo będzie we mnie ta książka."


 ""Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się za jego murami" Niezwykle wzruszająca i poruszająca opowieść o dwóch kobietach ich niesamowitej przyjaźni, zrodzonej w bólu, strachu i upokorzeniu, która dodawała im nadziei, siły i odwagi. Każda strona tej przepięknej, aczkolwiek gorzkiej powieści świadczy o głębi całości. Wprost nie mogłam się oderwać od czytania jej, więc czytałam ją wszędzie, gdzie tylko mogłam, bo jeszcze żadna książka nie wzbudziła we mnie aż tylu emocji i tak wielkiego zaciekawienia. Bardzo bym chciała by tę powieść zekranizowano. Podsumowując gorąco polecam każdemu, kto jeszcze nie czytał.
Zapada głęboko w pamięć."


 "Niesamowita książka, jedna z lepszych jakie było mi dane przeczytać. Piękna i wzruszająca, ale również przerażająca i okropnie smutna. Pokazuje życie i losy dwóch kobiet mieszkających w Kabulu, Mariam i Lajli, których losy splatają się ze sobą. Obraz kobiet żyjących w świecie jednego mężczyzny, tyrana, który robił z nimi co chciał, bo miał ku temu prawo. Kobiet które musiały znosić największe upokorzenia i cierpienia. Pokazuje jak wiele może wytrzymać człowiek, ile bólu jest w stanie znieść by bronić drugą osobę. Powieść o prawdziwej miłości, poświęceniu, strachu i wojnie. Napisana pięknie i płynnie, sprawia że ciągle się do niej wraca, wstrząsa i nakłania do refleksji. Pozycja obok której nie można przejść obojętnie."


"Żeby cokolwiek w Pakistanie i Afganistanie załatwić, musisz z nami wypić trzy filiżanki herbaty. Po pierwszej pozostajesz nieznajomym, przy drugiej stajesz się przyjacielem, a przy trzeciej wchodzisz do rodziny. A dla rodziny potrafimy zrobić wszystko, nawet oddać życie." Greg Mortenson, himalaista, prawie traci życie po nieudanej próbie zdobycia K2. Pomagają mu mieszkańcy małej, pakistańskiej wioski. On w zamian obiecuje im, że zbuduje szkołę. I tu zaczyna się jego największa przygoda. Otwiera fundację, buduje nie jedną, ale ponad pięćdziesiąt szkół. Ta książka to trochę reportaż, trochę powieść oparta na faktach. To bogaty opis kultury Pakistańczyków. No i dowód na to, że jeśli się chce to można, nawet jeśli coś wydaje się niemożliwe. Kupicie ją TUTAJ.

I dwa piękne komentarze osób, które sięgnęły po tę książkę (również z portalu Lubimyczytać.pl):

"Trzy filiżanki herbaty to książka z kategorii tych, które koniecznie trzeba przeczytać. Niesamowicie ciekawa historia wyjątkowego człowieka, który zdecydował, że chce w życiu pomagać potrzebującym i walczyć z terroryzmem budując szkoły, głównie dla dziewcząt, w niedostępnych, górzystych rejonach Pakistanu i Afganistanu. Swoje, nieraz niebezpieczne, przygody, trudy i porażki przedstawił w bardzo autentyczny i samokrytyczny sposób. Dzięki Mortensonowi mamy szansę poznać wspomniany region i ludzi, którzy go zamieszkują. Ich religię i obyczaje, czasami niezrozumiałe dla Europejczyków bądź Amerykanów. Ten niesamowity człowiek udowadnia, że nie wolno stemplować wszystkich muzułmanów jako terrorystów, a tym, co pcha biednych ludzi w stronę Talibów i Al-Kaidy jest skrajne ubóstwo i absolutny brak perspektyw. Mortenson tworzy dla nich przyszłość dając im dostęp do edukacji. Dzięki tej książce dowiemy się wiele o samym Pakistanie, organizowaniu pomocy charytatywnej, o historii regionu, o himalaizmie i wielu innych rzeczach, których nie sposób wymienić. Trzy filiżanki herbaty należy czytać porcjami - tak, jak się pije dobrą herbatę - gdyż momentami przygniata nas ilość nazwisk oraz informacji zawartych w kolejnych rozdziałach. Mimo dość poważnego tematu książkę czyta się jak dobrą powieść: jest zabawna i wciągająca."

"Miałam ochotę na coś innego niż powieścidło. Miałam ochotę na właśnie taką literaturę faktu, a opis książki jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że to trzeba przeczytać. I jak zaczęłam, przepadłam, Grega za wiele rzeczy można podziwiać, za jego odwagę, determinację w dążeniu do celu, za to, że potrafi jednoczyć ludzi, którzy są wrogami, za to, że nie chce walczyć za pomocą siły, ale za pomocą sposobu. Fakt, że duże znaczenie dla jego podejście miało to, że w dzieciństwie chodził do międzynarodowej szkoły. Inne widzenie świata, takie szersze. Podobało mi się to, że zauważył, że nie powinno się tym Pakistańczykom i Afgańczykom narzucać zachodniego stylu życia i myślenia, i to, że to właśnie my powinniśmy się od nich nauczyć życia w wolniejszym tempie, bez tego szaleństwa.
Czyta się bardzo dobrze, wciąga, a opisy tamtych krajów, do których nikt nam teraz wizy nie wyda, stają przed oczami jak żywe. I jednocześnie robi się jakoś smutno, bo przecież te państwa miałyby tyle do zaoferowania, gdyby nie te wojny i brak stabilności w regionie.
A Greg powinien być wzorem dla innych, ile można dokonać, nie mając wiele, ale mając świadomość, że przez zapewnienie możliwości nauki tamtym dzieciom osiągnie się więcej niż przez miliardy wydawane na wojny. Dla mnie taki człowiek zasługuje na pokojowego Nobla, nie wiem czy tego dożyjemy.
Na youtubie można posłuchać wywiadów z nim. I jest nawet piosenka śpiewana przez jego córkę. Piękne, to, piękne.
Oby więcej takich (książek) :)"



Qanta jest lekarką, muzułmanką, urodzoną i wykształconą w Wielkiej Brytanii. Zna swoją kulturę i tradycję (pochodzi z Pakistanu), ale wyjazd na kontrakt do Arabii Saudyjskiej, do pracy w szpitalu jest dla niej dużym przeżyciem. Odkrywa, jak poniżane są tu kobiety (podczas operacji muszą mieć zakrytą twarz!), jak trudna jest ich sytuacja codzienna (policja obyczajowa, surowe zasady) ale też przekonuje się, jak silne są te kobiety, jak mimo wszystko chcą eksponować swoją kobiecość i żyć jak wolne Europejki. Kupicie TUTAJ.

"Królestwo Arabii Saudyjskiej jest najbardziej zurbanizowanym państwem w świecie krajów arabskich. Zaledwie siedem procent populacji ludności prowadzi koczowniczy tryb życia. Arabia Saudyjska – jako święta ziemia wszystkich muzułmanów ze względu na Mekkę jest jednocześnie filarem strzegącym duchowość , obyczaje i historię epicentrum islamu. Jest to kraj, gdzie najbardziej restrykcyjnie obowiązuje prawo szariatu - „ścieżkę” wyznaczającą wszystkie dziedziny życia wyznawców islamu zgodnie z naukami Koranu. Przestrzeganie praw strzegą mutawwa’in – rodzaj wszechobecnej i kontrolującej policji religijnej.
Mieszkająca w Nowym Jorku Qanta Ahmed, trzydziestojednoletnia lekarka z ukończonymi kilkoma specjalizacjami borykając się z problemami przedłużenia wizy pobytu w Stanach decyduje się na dwuletni wyjazd do Arabii Saudyjskiej , przyjmując atrakcyjną zarobkowo ofertę pracy w szpitalu na terenie bazy wojskowej .
Qanta , muzułmanka z pakistańskim pochodzeniem była przekonana przed wyjazdem o swojej znajomości obowiązujących obyczajach i prawach w świecie arabskim. W związku z tym nie miała żadnych obaw co do pobytu w Arabii Saudyjskiej. Jednak już z chwilą wejścia do samolotu, kiedy przed startem pilot z pasażerami odmawia modlitwę, a stewardessa witająca na pokładzie samolotu okryta jest tradycyjnym strojem – lekarka dostrzega zderzenie z inną kulturą, surowymi zasadami obyczajów. Podobnie na lotnisku, którego samodzielnie nie może opuścić oczekując na swego opiekuna , a kiedy pojawia się po czasie lekarka sama musi odebrać i nieść swoje bagaże.
Pisana w formie relacji z pobytu w Arabii Saudyjskiej książka porusza tematykę surowego, nacechowanego karami i narzuconymi prawami życia w tym kraju. Szczególnie dotkliwe i niesprawiedliwe są one dla kobiet, które zepchnięte zostały do pozostawania w swoich domostwach otoczonych murami.
Sporo w książce o dyskryminacji nawet wśród samych Saudyjczyków. Doświadczyła jej Qanta nie tylko w pracy, związku z poznanym Imadem czy dostosowując się do stylu życia tego kraju, ale również na pielgrzymce ( hadżdż). Bogactwo i pieniądze wyznaczają komfortowy namiot z klimatyzacją i lodówką lub sen w pozycji siedzącej pod przyczepą pojazdu. Dzieli społeczeństwo nie tylko bogactwo, ale również kolor skóry czy tożsamość etniczna. Solą tego kraju, czy Córkami Arabii jak nazywa autorka z całą pewnością są jednak Beduinki wywodzące się od plemiennych przodków przemierzających kraj z kulturowym dziedzictwem do współczesnych bogatych metropolii jak Rijad .
Książka bardzo mnie zainteresowała, autorka komentuje szokujące sytuacje codziennego życia w kraju odmiennej kultury. " 



Najciekawsze są opowieści kobiet, które, nie znając tej kultury, decydują się na małżeństwo z muzułmaninem. Tak było w tej książce. Rosjanka wychodzi za mąż za Afgańczyka, zamieszkuje z jego rodziną, codziennie musi uczyć się życia w nowej rzeczywistości.  To piękna opowieść, musicie to przeczytać! 
(Nie znalazłam jej w żadnej księgarni internetowej, musicie szukać tak jak ja, na allegro)


""Friszta" to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam!
Na początku nie oczekiwałam nic specjalnego, a dostałam prawdziwy Kabul z prawdziwymi ludźmi.
Bo wszystko we "Friszcie" jest prawdziwe.
Powieść, chyba pierwszy raz nie opowiadała po prostu o Afganistanie, ona mnie tam zabrała.
Czułam po stopami wydeptany przez rodzinę afgańską wielki zdobiony dywan, słyszałam krzyki Kaiza, a innym razem śmiech dzieci pięknej Friszty.
Trzeba też wspomnieć, że wbrew pozorom nie jest to opowieść o tytułowej Friszcie, choć ta bita przez męża i prowadząca nieszczęśliwe życie kobieta często znajduje się w środku zainteresowania wielopokoleniowej rodziny.
Narratorka całej historii jest Rosjanką, która uległa przed laty urokowi Nazira i wraz z nim wyjechała do Afganistanu. Kobieta od początku traktowana była jako inna, nie tylko z racji wykształcenia, ale także ze względu na to, że poznała smak przerażającej muzułmanów cywilizacji wolności. Herra musi nauczyć się całkiem nowego życia, ukryć pod burką i obserwować świat z dystansu. Afgańska rzeczywistość jej nie przerosła i, mimo wielu niedogodności i problemów (jak np. brak potomstwa) kobieta odnajduje szczęście w Kabulu.
Bardzo polubiłam Herrę i zdecydowanie zaliczyłabym ją do moich ulubionych bohaterów, tak jak i głowę rodu - dziadka feministę czy Mada, który jest zdecydowanie nie do zapomnienia. Jak już wcześniej wspominałam wszystkie postacie są prawdziwe, czyli takie jak wszyscy ludzie, których znam - dwulicowe, momentami okrutne, mające swoje marzenia i obawy, ale w najbardziej niespodziewanych sytuacjach zaskakujące oraz zdolne do szczerej miłości.
Czytałam już wcześniej książki o Afganistanie, ale jeszcze z żadnej nie dowiedziałam się tylu szczegółów z życia Afgańczyków, co z "Opowieści kabulskiej".
Nie przyszło mi do głowy, żeby tam trzymać, jako zwierzątka domowe króliki!
Uderzył mnie natomiast kompletny brak wiedzy u wolontariuszy, którzy przyjechali "ratować" ten kraj. Autorka pokazuje tutaj, że inne nie znaczy gorsze. Wiele tradycji, które nam, Europejczykom wydają się niedopuszczalne, rodakom Afganistanu zupełnie nie przeszkadza.
Mało osób wierzy, że Afganistanistan żyje.
A przecież żyje!
Owszem jest tam ból, przykrość i okropności, ale szczęście, radość i miłość również.
Tak jak u nas.
Brawo, pani Petro!
P.S. Dawno tak się nie śmiałam, szczerym śmiechem podczas lektury :)  "



Koniecznie dajcie znać, czy któraś z książek Was zainteresowała i jakie macie wrażenia po przeczytaniu. Czy oglądaliście film i czy Wam się podobał? Chętnie o tym porozmawiam :) 

Komentarze

  1. Kiedys czytalam "Spalona Zywcem" i jeszcze jakas w tym stylu. Tych co przedstswilas nie czytalam, ale moze uda mi sie znalezc w bibliotece? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tych książek, teraz przypomniała mi się "Tylko razem z córką". Jest w czym wybierać. A film CUDOWNY

      Usuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty