Pieluszki wielorazowe. Dlaczego, po co, jaką firmę wybrać?






Nie celebruję dnia karmienia piersią, weganizmu czy dnia bez samochodu, bo nie lubię, jak mi się coś narzuca. Ale z drugiej strony pomyślałam, że święto eko-pieluszek może być dobrą okazją i mobilizacją do napisania postu, do którego zbieram się od jakiegoś czasu. Otóż tak, używam pieluszek wielorazowych, uwielbiam je i żałuję, że przy pierwszym dziecku temat tak szybko porzuciłam. Ale do rzeczy. Czemu te pieluszki a nie jednorazówki?

1. Budujący jest dla mnie fakt, że nie przykładam ręki do zanieczyszczania środowiska. A przynajmniej nie w takim stopniu, jak bym mogła używając jednorazówek przez cały czas. Bo od razu muszę się przyznać, że z wygody nie używam wielorazówek w nocy i poza domem, przy dłuższej nieobecności.
Owszem, na pewno powiecie, że wkłady chłonne czy materiał PUL, z którego uszyte są pieluszki nie rozkłada się zbyt szybko i też zanieczyszcza środowisko, ale jednak ilość tego materiału nie jest porównywalna z jednorazówką. Poza tym wielorazówki łatwo można sprzedać, będzie ich używało młodsze dziecko (wtedy można ewentualnie kupić nowe wkłady) i już matka natura jest zadowolona.

2. Boję się chemii. A właściwie jej nadmiaru. Staram się ograniczać ilość szkodliwych substancji, jakie mogą przeniknąć do organizmu dziecka, dlatego sporadycznie używam mokrych chusteczek (wolę wodę i mydło), nie przesadzam z ilością kosmetyków, staram się nie karmić dzieci dziwnymi substancjami. I tak samo mam z jednorazówkami. Używam, ale coraz mniej, bo ciągle pamiętam, ile w tym siedzi szkodliwych składników. Przy pieluszkach wielorazowych nie muszę się tym martwić.

3. Liczę, że dzięki wielorazówkom młodszy szybciej mi się odpieluchuje. Oby nie brał przykładu ze starszego brata ;)

4. Mogę w ten sposób wykorzystać zalegające stosy tetry. Stosy dwa, bo młodszemu kupiłam nowe, świeże. Tetra prawie jak nowa, bo nie miałam potrzeby używać jej zbyt często. 

5. No i wygląd. Oglądanie i kupowanie tych pieluszek wciąga. Wzory są tak piękne, że trudno się im oprzeć. Kiedy miałam już w domu podstawowy zapas pieluszek (wtedy z zapięciami na napy) nagle zaczęły się pojawiać zapięcia na rzepy. O niebo wygodniejsze do założenia. Ajjj, a u mnie same napy... Kupiłam więc kilka pieluch z rzepami. Jak już przez chwilę był spokój to odkryłam formowanki. Teraz myślę o wełnie. No i wciąż pojawiają się nowe, coraz ładniejsze wzory...

6.  Koszt. Minusem jest cena, a przynajmniej duży, jednorazowy wydatek. Jest dużo bardziej odczuwalny niż zakup paczki jednorazówek, ale trzeba pamiętać, że szybko się zwraca. Tym bardziej, jeśli kupujemy pieluszki używane albo szukamy promocji.


Co więc wybrać? Firm produkujących pieluszki wielorazowe wciąż przybywa. Ja zaczęłam od Grovii, potem był Close Parent, Milovia i kilka tańszych pieluszek. Ale wciąż szukałam czegoś dobrego i niedrogiego. I któregoś dnia na blogu Mała rzecz a cieszy natknęłam się na recenzję pieluszek Pupus. I zaryzykowałam. Zamówiłam kieszonki i otulacze z wkładami bambusowo-węglowymi, formowanki, i czekałam*. Cena była rewelacyjna, ale byłam ciekawa, czy wraz z ceną nie pożałowano jakości. Paczkę odebrałam już dwa dni później i z ciekawości rozpakowałam ją tuż przy paczkomacie. Nie zawiodłam się. Te pieluszki są naprawdę fajne! A dlaczego?
- są niedrogie
- mają śliczne wzory
- wkłady bambusowo-węglowe są bardzo chłonne, zwłaszcza te w kształcie klepsydry
- otulacze i kieszonki można kupić z podwójnymi gumkami przy nóżkach, jak w pieluszkach Close Parent, jest to bardzo fajna opcja. u nas nigdy nic przy nóżkach nie przeciekło
- można wybrać tkaninę PUL i minky
- można wybrać napy i rzepy

 





Jak zawsze są też minusy. Wkład wszyty w formowankę zbił mi się po praniu w kulkę, jakoś rozwarstwił, ale, na szczęście, raczej nie ma to wpływu na ich użytkowanie. Może to taka wada akurat moich formowanek. Mimo tego ja i tak z nich nie zrezygnuję i pewno będę ich używać, zwłaszcza latem.

Dodam, że ze sklepu Pupus pieluszki zamawiałam już trzy razy, mam ich sporą ilość (to największa moja kolekcja, drugie w kolejności są Close Parent), a to chyba świadczy o tym, że warto i że nie ściemniam ;) Jeśli szukacie pieluszki dla lali albo otulacza xxl to też tu go znajdziecie. Sklep znajdziecie klikając TUTAJ.


*Dla tych w Was, którzy chcą się dowiedzieć, co oznaczają te chińsko brzmiące określenia typu otulacz, kieszonka czy formowanka zapraszam tutaj (są też zdjęcia poglądowe ;) ). A na portalu Dzieci są ważne znalazłam fajnie opisane plusy i minusy korzystania z pieluch wielorazowych, o tutaj, a tutaj zobaczcie jeszcze jedną recenzję pieluszek Pupus.

A tutaj mój ulubiony wpis na temat wielorazówek :D 

Komentarze

  1. Miło mi, że skorzystałaś z mojej opinii i recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zachęcasz, że może wypróbuje hmm :) i te przepiękne wzorki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zachęcasz, że może wypróbuje hmm :) i te przepiękne wzorki!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty