Najlepsze książeczki dla malucha




Niedawno podałam Wam kilka moich sposobów na to, jak zainteresować dziecko książką i czytaniem. No dobrze, chcecie spróbować, ale macie problem z wyborem lektury. Co konkretnie wybrać? W księgarniach jest tak duży wybór, że ciężko na czymś konkretnym się skupić. Pokażę Wam, jakie książki u nas sprawdzają się już po raz drugi, może akurat i Was zainteresują.

Jednak ostrzegam, że pokazywane książki są UŻYWANE, a nie zamówione dwa dni wcześniej przez internet i tylko ładnie obfotografowane na potrzeby bloga. Nie, one naprawdę są przeglądane kilka razy dziennie, obecnie są też gryzione, rozdzierane, ślinione (drugi mój syn jest niestety większym książkowym wandalem). Świadczy to tylko o tym, że nie wciskam Wam kitu i polecam tylko to, co sprawdzone. Dlatego jeśli jesteś molem książkowym o słabych nerwach, zbzikowanym na punkcie dbania o swoje tomiszcze to nie oglądaj tych zdjęć ;)

Większość linków to oferta z księgarni Aros, w której ostatnio robię książkowe zakupy.


Książeczki kontrastowe
Czyli czarno-białe, czasami z dodatkowym, intensywnym kolorem. Można je pokazywać już noworodkom, które potrafią na długo skupić na nich wzrok. Pokazujemy je z odległości około 20-25 cm, czyli takiej, jaka mniej więcej dzieli dziecko od twarzy mamy podczas karmienia. Fajnie stymulują wzrok, są jakąś formą zabawy z malutkim dzieckiem, pokazują, że książki są ciekawe i dla każdego znajdzie się coś odpowiedniego.


  
Kupisz je TUTAJ 



Książeczki do pokazywania
Do tej kategorii mogę zaliczyć książki w stylu "pierwsza encyklopedia", w których są narysowane pojedyncze, wyraźne przedmioty, zwierzęta czy inne obiekty, takie, które łatwo wskazać małym paluszkiem albo nawet i całą rączką. U nas króluje "100 pierwszych słów", w której najpierw starszy, teraz młodszy mają swoje ulubione obrazki i ciągle do nich wracają. I tak od biedronki czy zegara pokazywanych non stop coraz częściej paluszek wskazuje na kota, rybkę czy truskawkę. Fajnie obserwować ten rozwój :)
Po napisaniu postu okazało się, że tej książki nie można kupić w internecie. Szukajcie używanych albo z podobną treścią, na pewno jest ich dużo, np. TAKIE

Bardzo fajna jest "Księga dźwięków", choć, w moim odczuciu, minusem jest jej wielkość i grubość - okładka odrywa się po krótkim użytkowaniu (podobne wnioski miały mamy na innych blogach). Ale to szczegół, bo chłopakom okładka do niczego nie jest potrzebna. Treść - wspaniała :)

Jeśli nie chcecie się bawić w książki dla maluchów możecie też od razu pokusić się o książkę z serii o ulicy Czereśniowej czy Mamoko. Pamiętam, że Franek, mając rok, przeglądał swoją "Wiosnę" i na każdej stronie szukał zegara, balona czy kota. Potem stopniowo zwiększał pole zainteresowań, aż doszliśmy do opowiadania dłuższych historii. O ulicy Czereśniowej pisałam tutaj i tutaj




 






Księga dźwięków - kupisz TUTAJ
Jesień na ulicy Czereśniowej - kupisz TUTAJ
Miasteczko Mamoko - kupisz TUTAJ
Obrazki dla maluchów - kupisz TUTAJ



Książeczki z niespodzianką
Wydawnictwo Wilga wydało świetną serię z otwieranymi okienkami "Poznaję kształty / kolory" czy "Uczę się liczyć / porównywać". Mamy takie trzy. Uwierzcie, że dziecko po dziesiątym uchyleniu okienka nadal będzie ciekawe, co kryje się pod spodem. Może tym razem rękawiczka zamieni się w łyżwę? Na takie niespodzianki nie ma mocnych, pokocha je każde dziecko.

Mamy też książeczkę z wysuwanymi stronami "Mały uczeń 123". Oglądanie jej to bardzo fajna zabawa, polecam, bo chłopakom nie nudzi się od dawna. Można kręcić, wyciągać i chować, są też karty do gry, kilka zagadek i fajne ilustracje.

Biedronka od niedawna ma świetną ofertę dla małych czytelników. Ostatnim naszym zakupem jest książka z ... dziurą. A właściwie z wieloma dziurami. Jestem pewna, że sami wsadzicie w nią palec, żeby sprawdzić, co to jest ;)

Do niespodziankowych mogę zaliczyć książki o "Bardzo głodnej gąsienicy" Erica Carle czy "Już jadę" Tulleta, które mają strony różnej wielkości, dziurki i ciekawy pomysł na przedstawienie treści . Dzięki temu zyskują na atrakcyjności a małymi rączkami łatwo ją oglądać. O gąsienicy pisałam już tutaj.












 



 







Poznaję kształty - kupisz TUTAJ
Mały uczeń - kupisz TUTAJ
Jeden, dwa, trzy (książka z dziurką) - kupisz TUTAJ
Bardzo głodna gąsienica - kupisz TUTAJ
Już jadę - kupisz TUTAJ



Książeczki grające
Właściwie to nie lubię żadnych grających zabawek i ograniczam je do minimum, ale mamy na półce jedną taką książeczkę, którą lubię czasami sama otworzyć, bo wygrywa świetne, krótkie, jazz'owe kawałki. Aż miło posłuchać. Chłopaki bardzo ją lubią, najbardziej chyba melodię graną na gitarze. Ja najbardziej lubię trąbkę, ale nie będę się z nimi kłócić. Niech sami wybierają, co im się najbardziej podoba ;)
 




 
Poznaję dźwięki - kupisz TUTAJ


Książeczki spisane na straty
To są nasze książeczki kuchenne. Są wertowane po kilka razy przy każdym posiłku i chyba nigdy się nie znudzą. Tzn mnie nudzą od dawna, ale jakoś to znoszę ;) Ważne, że Igi jest zadowolony. Tekst  w nich zawarty jest marny, ale mi to nie przeszkadza, bo nigdy go nie czytałam ;) Ważne, że są wesołe, obrazki fajne, są dzieci, jest słonko, mama się nie złości, jak ktoś trzepnie łyżkę z zupą i wyleje na książkę.












Serię książek Mały chłopiec możecie kupić np. TUTAJ i TUTAJ 



Proszę, polećcie jakieś ciekawe książki dla maluchów, które sprawdziły się w Waszym przypadku, chętnie nabędę coś nowego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty