Albert, czołgi i biblioteka. Co czytać trzylatkowi #2

Kiedyś moja mama zabrała mnie do biblioteki. Nie wiem, czy spodziewała się tego, że tak szybko trafię do grona najlepszych czytelników, ale pewnie przynajmniej zakładała, że dzięki temu polubię czytanie.

Kiedy zaczęłam zarabiać swoje pieniądze zaczęłam też realizować pragnienie posiadania książek na wyłączność. Nie chciałam dłużej tęsknym wzrokiem spoglądać na księgarniane witryny. Dlatego zaczęłam kupować. Dużo. Zawsze przemyślanie, ale nadal za dużo. Potem zaczęłam kupować książki dla chłopaków i się w tym zatraciłam, aż poczułam, że wystarczy. 

I wtedy, mimo wielu niesprzyjających warunków, zabrałam pierwszy raz Frania do biblioteki. Potrzebowałam po kilkunastu latach wejść w ten świat pełen regałów, poczuć zapach książek, dotykać ich grzbietów w poszukiwaniu odpowiedniego tytułu.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam, że mogę wypożyczyć na miesiąc nie trzy, nie pięć książek... Mogłam ich wypożyczyć dwadzieścia dwie na raz! Oczy błysnęły szaleństwem i gdyby nie fakt, że byłam w bibliotece dla dzieci to pewnie krzyczałabym z radości. Zaczęłam wybierać i przebierać i nie mogłam się nadziwić, że są tu takie wspaniałe tytuły. Złapałam wszystkie części Alberta, Basi, odłożyłam sobie Gruffalo, opowieści o Żabku i Ropuchu, ale pomyślałam, że warto byłoby zapytać samego zainteresowanego, jaką książkę chciałby wypożyczyć. "O czołgach". Nasz stos powiększył się wobec tego o encyklopedię pojazdów militarnych.


Opowieści o Albercie znamy już dość dawno temu i choć na początku nie zapałałam miłością tak teraz uważam je za jedne z fajniejszych książek dla trzylatka. Albert może być Frankiem, Zosią czy Adasiem. Dzieckiem, które się złości, czasami kogoś uderzy, ma rodziców, którzy często mówią "nie teraz". Dzieckiem, które ma takie same potrzeby, problemy i zainteresowania jak jego rówieśnicy. Pod jego łóżkiem też mieszkają duchy. I Albert pokazuje, jak radzi sobie z lękiem, samotnością, poczuciem winy czy nudą. Jestem pod wrażeniem wrażenia, jakie robi na Franku ;) Kiedy nagle słyszę "nie wolno bić małych dzieci"  to wiem, że to co słyszy mój syn jednak gdzieś się koduje. Niech więc zostają mu w pamięci takie książki jak te o Albercie, bo wartościowszych zbyt wiele nie ma.












Książki o Albercie możecie kupić np. TUTAJ

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty