Takie tam rady dla przyszłych mam

www.pixabay.com

Ręka do góry, która z nas nie zakładała przed porodem, że jej macierzyństwo będzie idealne? Że będziemy wychowywać dzieci tak, jak sobie zaplanowałyśmy, że dzięki temu wszelkie problemy nas ominą, a dni będą płynęły różową rzeką szczęśliwości? No właśnie… Już widzę ten las rąk. Dzisiaj mogę o sobie powiedzieć, że jestem doświadczoną mamą, z tego też tytułu czuję się mniej lub bardziej upoważniona do dawania młodym bądź przyszłym mamom rad. Chcecie ich posłuchać? Jeśli tak, to zapraszam:


NIE NOŚ, BO SIĘ PRZYZWYCZAI
A właśnie, że noś! Serio. Noś przez całe dnie, wtulaj nos w najpiękniej na świecie pachnącą główkę, przytulaj, kołysz, całuj. Kup chustę. Nie ma nic piękniejszego dla obu stron niż kontakt ciało do ciała. Dzisiaj, z pozycji mamy dwulatka i czterolatka mogę tylko powiedzieć, że żałuję, że ten okres noszenia już minął. Tęsknię za tuleniem małego dzidziusia, za jego spokojnym oddechem, kiedy zasypia na mojej klacie. Za poczuciem bezgranicznego oddania i miłości, kiedy biorę dziecko na ręce. Dziecko się przytula, bo tego potrzebuje! A ja ci gwarantuję, że kiedy już będzie wiedziało, jaki zrobić użytek ze swoich kolanek czy nóżek to nagle odzwyczai się od noszenia. Zresztą, czy widziałaś kiedyś nastolatka, który chce być u mamy na rękach, bo go przyzwyczaiła w dzieciństwie?
Nie, zimny chów to nie moja bajka…


NIE DAWAJ SMOCZKA (BO SIĘ PRZYZWYCZAI)
Przyznaję, smoczek był moim pierwszy założeniem. Nie dam, bo potem ciężko mi będzie go odzwyczaić. No i co z tego?? Od wielu rzeczy trzeba w życiu się odzwyczajać, a akurat smoczek to był pikuś w porównaniu np. z odstawieniem od piersi czy powrotem do pracy.
Ze starszym trzymałam się ok. miesiąca, do kiedy nie zobaczyłam, że ma tak dużą potrzebę ssania, że zaczyna jakby ssać własny język czy wargę. Pewnie gdybym mu wtedy nie wcisnęła korka w buzię to skończyłoby się na ssaniu kciuka. Miał potrzebę ssania i już! Szczęście, jakie zobaczyłam w jego oczach sprawiło, że nigdy potem nie żałowałam decyzji.
Młodszy natomiast spędzałby całe dnie na ssaniu piersi. Ok, ma prawo, ale w domu miałam jeszcze dwulatka, który mnie potrzebował. Po tygodniu dałam młodemu smoczek i wszyscy byliśmy szczęśliwi.
Nie bój się smoczka, czasami ratuje życie ;)


DZIECKO MUSI SPAĆ W SWOIM ŁÓŻECZKU
Biedne dziecko… Jeśli czuje potrzebę przytulenia się do najważniejszej osoby w swoim życiu, dzięki której czuje się bezpiecznie i przyjemnie to zabierz mu to. Niech śpi samo, z daleka od mamy, najlepiej w swoim pokoju. Elektroniczna niania wystarczy. Na pewno jego potrzeba bliskości zostanie zaspokojona przez … kołderkę albo grającą pozytywkę z karuzelą. Jeśli chcesz paść ze zmęczenia przez ciągłe kursowanie między łóżeczkiem a swoim łóżkiem to trzymaj się postanowienia. Ale pomyśl, czy nie lepiej położyć płaczącego malucha obok siebie a do karmienia tylko odpiąć ramiączko koszuli? Oboje na tym skorzystacie!
(akurat moi spali w swoich łóżeczkach od początku, ale kiedy potrzebowali przytulenia to brałam ich do siebie. Do tej pory bardzo mi przyjemnie, kiedy chłopaki wtulają się we mnie w nocy, nawet jeśli rano kręgosłup woła o ratunek)


PRZESTRZEGAJ SCHEMATU ŻYWIENIA
Pamiętaj, matka ma moc, jest nią INTUICJA. Oczywiście należy znać schematy karmienia (czy inne tego typu zalecenia), ale nie trzymaj się ich sztywno. To ty wiesz, co jest dla twojego dziecka najlepsze, nie poradnik. Każą ci zacząć od 6 miesiąca, a ty widzisz, że w 5 maluch jest już gotowy? To daj mu zupkę. Inspiruj się schematami, ale nie idź za nimi ślepo. Dziecku nic się nie stanie, jeśli zamiast marchewki dasz ziemniaka a zamiast manny ugotujesz jaglankę. Powtarzam, zaufaj swojej intuicji.


DO 3 r.ż. NIE DAWAJ DZIECKU SŁODYCZY ANI BAJEK NA TABLECIE (a najlepiej nigdy ;)
Tu praktyka i tak zrobi swoje. Przedszkole, wyjazd do babci, urodziny kolegi, deszcz czy smog za oknem… Jak długo wytrwasz w tym postanowieniu to duży plus dla ciebie, ale nie nastawiaj się przy tym punkcie na „nigdy” i „wcale”, bo się po prostu nie uda. Pewne rzeczy trzeba zaakceptować...


HARTUJ DZIECKO, ŻEBY NIE CHOROWAŁO
Dawaj też witaminy, zdrowe jedzenie, unikaj skupisk ludzkich. To wszystko w teorii jest takie proste, gorzej jednak, jeśli mimo stosowania tych wszystkich rad dziecko i tak choruje. Nie załamuj się, że coś zrobiłaś źle, że za mało. Że może kupisz kolejne syropy i nagle się poprawi. Musisz mieć świadomość, że dzieci chorują, czasami nawet mimo dbania o ich odporność. To, co robisz na pewno mu bardzo służy, ale i tak kilka chorób w roku zaliczyć trzeba. Głowa do góry, z roku na rok będzie ich mniej.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty