Prawie dwulatek...



 Kiedy Franek został starszym bratem nie miał nawet dwóch lat. Był taki… hm, mądry, dorosły. Mówił już pełnymi zdaniami, znał kolory po angielsku lepiej niż po polsku, stał grzecznie przy wózku, kiedy go o to poprosiłam. Wydoroślał w moich oczach jeszcze bardziej, kiedy wróciłam z małym zawiniątkiem, Ignasiem, ze szpitala. Pisałam Wam o tym tutaj – KLIK. Dwulatek, a taki mi się wydawał poważny…
Dzisiaj młodsze me dziecię ma prawie dwa lata. Dla mnie nadal jest taki… hm, mały, dzidziusiowaty. Mimo, że potrafi mnie zagadać a „nie” w jego ustach brzmi bardziej stanowczo, niż w moich. Nigdy nie ustoi w spokoju, kiedy go o to poproszę, ma bardzo wyraźnie sprecyzowane cele i konsekwentnie je realizuje. Śpiewa kilka razy dziennie „Mam chusteczkę haftowaną”, „Jezus malusieńki” i „Twinkle twinkle little star”…Po swojemu oczywiście.
A ja nadal nie potrafię przyjąć do wiadomości, że czas niemowlęctwa skończył się dawno. 

Do tej pory nie zdecydowałam się na obcięcie tych pięknych, dziecięcych loków. 

Smutno mi, że skończył się czas tulenia w chuście, noszenia na rączkach. 

Teraz wszystko siam, siam siam. 

Taki duży już ten mój mały chłopiec, prawie dwulatek ☺





Komentarze

  1. To ja mam też zestaw synowski: 3 latka i 10 miesięczniaka i jeszcze na szczęście są chętni do tulaków

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ten czas szybko leci. Eh :( Filip dalej mamusiowy. Lenka woli tatusia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. KOchana. jeszcze długo będzie dla ciebie maleństwem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz. Nie krępuj się :) To mnie mobilizuje, żeby pisać więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty