Bracia

Czasami mam wrażenie, że mam w domu starszego syna i mniejszą kopię starszego syna. Wszystko musi być podwójne, takie samo, w tym samym czasie. Mam zawsze zajęte obydwa kolana, każda ręka gładzi inną czuprynę. Czasami muszę przytulać obydwu na raz, czasami obydwaj przytulają mnie.



Chłopcy siedzą przy stole, jedzą śniadanie. Młodszy w pierwszej kolejności zjada pomidorki, które bardzo lubi.
Starszy: Ble, nie lubię pomidorów – mówi i odkłada je na bok z taką miną, jakby zamiast pomidorków dotykał co najmniej dżdżownicy
Młodszy: Ja teś nie jubię midorków – mówi, wyciągając ostatniego pomidora z buzi i odkładając na bok.

Starszy przy obiedzie: skończyłem, dziękuję, już się najadłem.
Młodszy: ja teś śkońciłem – mówi odchodząc od stołu za bratem, jeszcze kilka razy głodnym wzrokiem spoglądając na swój prawie pełny talerz

Starszy: Szukam mojego dinozaura! Nie mogę go znaleźć – chodzi po mieszkaniu i ze łzami w oczach szuka
Młodszy biegając krok w krok za bratem: ja teś siukam diziarła!



Sceny nocnikowe też zwykle podobnie wyglądają. Kiedy starszemu chce się skorzystać z nocnika, nagle chce się też młodszemu, mimo że nie przechodził jeszcze odpieluchowania. Nie pomaga nawet wyciągnięcie drugiego czy trzeciego nocnika, bo akurat w danym momencie obydwaj chcą korzystać z zielonego bądź niebieskiego. Co więcej, od niedawna mój starszak nie może korzystać z toalety w spokoju, bo ma wiernego widza. Towarzysza, który nie spuszcza z brata oka. Siedzi obok i obserwuje. Trudno się skupić w takich warunkach.

Miłość braterska. Kiedyś pisałam, że najlepsze, co mogłam dać mojemu synowi to brat (KLIK). Nadal się z tym zgadzam, dzisiaj nawet jeszcze mocniej w to wierzę.

Nikt nie rozśmieszy mojego syna tak, jak jego brat. Ja mogę się dwoić i troić, wymyślać głupoty, a i tak najgłośniej śmieją się z siebie. Wystarczy podniesienie głowy z materaca, mrugnięcie, przekręcenie słowa. No ubaw po pachy.
Kiedy Starszy nocuje u babci, młodszy chodzi po domu i smutno pyta „dzie Flanek?”.  „Flanek kolu?” (w przedszkolu?)
Kiedy Młodszemu serek kapie z brody Starszy bierze chusteczkę i delikatnie wyciera. Pomaga mu wdrapywać się na stół. Zawsze podzieli się czymś słodkim.

Młodszy zasypia tylko i wyłącznie w łóżku starszego, po przeciwnej stronie, ma tam na stałe położoną swoją poduszkę. Kiedy brata nie ma potrafi przespać całą noc przytulając się do jego poduszki i mimo, że jest szczęśliwy mogąc tam spać to tęskni. Bo wieczorem, kiedy leżą pod kołdrą, we dwóch, najprzyjemniej jest kopać się gołymi stopami, chichotać i śpiewać piosenki.



Ale żeby nie było tak kolorowo… Bitwy, pięści, wrzaski zdarzają się przynajmniej dwa razy na godzinę, okresowo nawet częściej. Kłócą się o wszystko, najczęściej o zabawkę, którą jeden weźmie do ręki a drugi akurat w tej sekundzie zaczyna jej potrzebować. Siły rozkładają się po równo. Raz jeden zaczyna, raz drugi. Czasami uda mi się ich pogodzić, czasami sami szybko dochodzą do porozumienia. Rozumiem, że dziecko jest przywiązane do swojej zabawki, czuje potrzebę posiadania czegoś na własność i nie musi chcieć się nią dzielić, ale kurcze, chrzanić te wszystkie nowoczesne teorie wychowawcze, przecież mając synów w podobnym wieku nie mogę dzielić wszystkich zabawek na twoje i moje. Większość jest wspólna, bo inaczej nie da się tego zorganizować. Poza tym dzieci muszą się uczyć życia w grupie, uczyć się kompromisów, dzielenia z innymi. Często nie wiem, jak powinnam zareagować, postanowiłam więc trochę się w tym temacie dokształcić. Polecono mi książki Juula, warsztaty tematyczne dla rodziców. Co Wy mi radzicie? Gdzie szukać sprawdzonych porad w kwestii mądrego wychowania rodzeństwa poza własną intuicją?





Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty